Społeczność
blog.ekologia.pl   Blogerzy   GosiaM   Za żadną cenę.
Kategorie
8

Za żadną cenę.

Taka zwykła bajka ..o tym czego nie jesteśmy w stanie kupić .

Świat pędził zawrotnym tempem.. na skraju chodnika siedział żebrak , wyglądał na około 60 lat , ale miał znacznie mniej. Nadaremno wypatrywał pomocnej dłoni, ludzie pędzać przed siebie nawet go nie zauważali . Nagle jakiś przechodzień wpadł na niego, wywracając biedaka tak, że padając uderzył głową w krawędź chodnika. Niby nic złego się nie stało, nie mógł się podnieść ale, więc wyciągnął rękę prosząc o pomoc ... człowiek który go wywrócił był człowiekiem zamożnym i dumnym . Spojrzał z pogardą na leżącego i rzucił mu na ziemię parę groszy , mówiąc: idź kup sobie jakieś wino , to powinno ci pomóc. Ręki oczywiście nie podał , bo nie chciał się zabrudzić przed spotkaniem z przyjaciółmi ..odszedł .
Po jakiejś chwili ów żebrak podniósł się własnymi silami , spojrzał na leżące pieniądze i zakrył twarz dłońmi .. ale płynących łez nie dało się ukryć. Dlaczego człowiek biedny uważany jest za nic nie wartego pijaczka, czekającego okazji by zdobyć parę groszy na alkohol..przecież on wcale nie pil , stracił wszystko gdy zachorował i żona przyprowadziła sobie kochanka, a jego wyrzuciła za drzwi .
... a nasz bogaty kolega właśnie całkiem dobrze się zabawiał z grupką znajomków , którzy skakali wokół niego niczym koło jajka . Był śmiech , szampan , ruletka, kobiety kleiły się jak przysłowiowe muchy..to co że miał żonę. Chyba powinna być szczęśliwa , przecież miała wszystko czego chciała, więc co się nią zamartwiać . Czas płynął , rok po roku mijały lata przeżywane w swawoli i hulankach, tłumy ludzi przewijały się przez ogromną willę z basenem . Pewnego dnia bogacz poczuł się źle.... zajęli się nim lekarze w najlepszej klinice ..ale diagnoza była jednoznaczna , to już koniec , co najwyżej rok .
Wpadł w złość , rzucił pokaźną sumkę pieniędzy krzycząc : za co ja wam płacę , macie mnie wyleczyć ! Ale w zamian dostał żałosne spojrzenie lekarza i wymowne milczenie ... Tak było z każdym kolejnym lekarzem , których wyzywał od partaczy .
Nagle dom opustoszał , nie było nikogo ze znajomków , którzy ostatnimi czasy właściwie tu mieszkali, żona posprzątała sejf i uciekła daleko - ..a to s.... przecież miała tyle pieniędzy. I nagle uświadomił sobie, że został całkiem sam na dodatek bez pieniędzy, które tak bardo kochał i które stawiał na pierwszym miejscu . A co z przyjaciółmi ? ... Przypomniał sobie ludzi , którzy kiedyś nimi byli , ale to było bardzo dawno i przestał ich poznawać bo przecież nic nie znaczyli. Jeden był sprzedawcą , drugi kierowcą , trzeci pracował na kolei .. tacy zwykli marni ludkowie . A co z resztą ? Przecież pili za moje pieniądze, już od lat... Byli w czasie kiedy mogłem wszystko kupić ..
Nagle przez głowę przeleciała mu myśl "wszystko" oprócz miłości , przyjaźni i zdrowia. Już nie było go stać na drogie szpitale, leżał w przytułku samotny i spoglądał na człowieka obok ..po czym poprosił o pomoc w podniesieniu się. Człowiek ten podał mu rękę, pomógł usiąść , a twarz jego była jakaś znajoma i ręka mnie brudna niż wtedy .....





Ten wpis czytano 1170 razy.
Tak - wiele dzieci patrząc na błędy rodziców mówi sobie - nigdy taki nie będę. Najczęściej nie mają świadomości, że wiele wzorców zachowań zapisanych w podświadomość, każdy z nas skądś czerpie - najczęściej z domu rodzinnego lub ze środowiska kolegów podwórkowych.
Aby wyzbyć się świadomie złych nawyków - np. krzyków na żonę, bicia słabszych, częstego awanturowania i robienia "z igły widły", trzeba włożyć ogrom pracy w siebie - trzeba "przeprogramować swoją podświadomość".
Nie wszystko udaje się w 100% poprawić. Ważne jednak aby mieć świadomość, szczere chęci i mocne pragnienie poprawy złych schematów zachowań czy myślowych. Martwi jednak fakt, iż w psychologii mówi się, że i tak po latach jesteśmy w jakimś stopniu podobni do swoich rodziców. Będąc młodzi buntujemy się przeciw nim często, ale w końcu stajemy się w jakimś procetncie podobnie do nich - może nie we wszystkim, ale... Jeśli mamy więcej podobnych tych złych cech, to nie jest dobrze. I to jest największy w tym wszystkim paradoks. Złe wzorce jako schematy wpisane w dzieciństwie, to jak raz nauczona fałszywa melodia piosenki. Trudno nauczyc sie prawidlowej melodii, bo wciąz przypominają nam się fałszywe dźwięki i trzeba bardzo się kontrolować, aby śpiewać właściwe nuty. Tak jak w życiu.

Jedno jest pewne - warto zdać sobie sprawę z tego, że można inaczej, że trzeba szukać rozwiązań a nie problemów, że można się zmienić na lepsze, a nie czekać tylko na to "co przyniesie los" lub "co nam Bóg da". Jeśli jesteś z tych co wciąż czekają - zmień program myślenia. Mamy wolną wolę i to my decydujemy - my jesteśmy kowalami swego losu i od nas on zależy przede wszystkim. To my nadajemy mu barwy życia lub pozostajemy w szarościach. Może nie chcemy zmian i jest nam dobrze z tym, tak jak obecnie jest - lubimy sobie pomarudzić na zły los, na bogatych, na rząd i wszystkich obwinić o swój zły los - tylko nie samych siebie. Może lubimy mieć pretencje do innych, że im się powodzi i krytykować ich za to i nawet - jak to niektórzy - mieć im za złe, że mają więcej? Zamiast przyciągać do siebie dobro w ten sposób je odpychamy, nietolerując innych ludzi czy to bogatych czy biedniejszych.
Jeśli wybraliśmy "życie w komfortcie" - czyli los w którym stoi się w miejscu, gdzie nie trzeba niczego robić i niczego uczyć aby cos osiągnąć itp. - wtedy nie narzekajmy, nie zazdrośćmy innym, ale z tolerancją zrozummy, że oni wybrali inną drogę i podjęcli ryzyko zmian w życiu, a my nie. Dlaczego?
Może stoimy w miejscu z własnego lenistwa, a może z braku wiary w samego siebie i strachu przed porażką oraz rozczarowaniem?
Warto wtedy wiedzieć, że inni z pewnością wiele zaryzykowali w życiu a my nie podjęliśmy takiego ryzyka - nie zrobilismy nawet małego kroku w kierunku zmian. Bieda często jest wyborem sposobu życia a nie wyrokim...

Pozdrawiam
http://renatazarzycka.pl/
Renata Zarzycka - Piątek, 12 Sierpień 2011 23:01
Czyli powiedzenie "niedaleko jabłko od jabłoni..." jest nietrafnym powiedzeniem .
Oczywiście takie też jest i moje zdanie w tej sprawie, dzieci rodziców popełniających błędy, w swoim dorosłym życiu starają się nie powielać błędów rodziców. Ale , zawsze gdzieś jest to ale ....
Gosia - Piątek, 12 Sierpień 2011 22:19
Gosia: "Więc do wędki musi się dorzucić wiarę w to, że człowiek jest potrzebny , że nie jest kimś niechcianym i zbędnym, że odgrywa w społeczeństwie ważną role. Taki człowiek musi to czuć, bo to właśnie jest motorem , który napędza chęci do życia i do pracy :) "
Czasami sami sobie jesteśmy winni, że środowisko lub rodzina nas odrzuci i tu wszystko zależy od nas samych. To również droga do zbudowania w sobie silnego człowieka - kiedy inni Cię krytykują.
Problem ten wydaje mi się znacznie poważniejszy, jeśli chodzi o dzieci. Często są niekochane przez rodzica - lub tego nie czują - i nie potrafią się przed tym obronić... To z pewnością bardzo boli, a czasem niestety odzwierciedla się nawet w agresji do innych rówieśników. A szkoda. Wtedy takie osoby są jeszcze bardziej odrzucone lub tworzą bandy podobnych sobie... Inne dzieci niekochane, zamkną się w sobie, a na rozterki (np. rozwód rodziców) znajdą lekarstwo w zbudowaniu sobie swojego, lepszego świata. Czasami to właśnie z takich dzieci w późniejszym życiu rosną bardzo silni ludzie dzięki mocy ich postanowień z dzieciństwa o poprawie swego losu i byciu lepszym człowiekiem.
Życie to niezwykły nauczyciel dla każdego z nas. Tylko od nas zależy jak skorzystamy z jego nauk :)
Renata Zarzycka - Piątek, 12 Sierpień 2011 09:25
Janku , alkoholizm depresja i odejście od stwórcy mają głębsze podłoże i przyczynę :)
Andrzeju , nie ma ludzi nieomylnych :) Nie wiem kto ma racje Ty czy ja , być może oboje się mylimy , ale piszemy to co czujemy i chyba to jest ważne , żeby wyrazić swoje zdanie zgodnie z odczuciami :)

Reniu , ja się zgadzam z Wami , ale do tego wszystkiego potrzebne jest coś jeszcze i chyba to jest najważniejsze :)
Człowiek niekochany , odrzucony , niechciany idzie na dno , więc to łączy się z moją odpowiedzią do Janka..bo właśnie to jest przyczyną tych wszystkich rzeczy, które wymieniłeś .
Więc do wędki musi się dorzucić wiarę w to, że człowiek jest potrzebny , że nie jest kimś niechcianym i zbędnym , że odgrywa w społeczeństwie ważną role.
Taki człowiek musi to czuć , bo to właśnie jest motorem , który napędza chęci do życia i do pracy :)

Gosia - Czwartek, 11 Sierpień 2011 21:22
Andrzeju - bardzo dosadnie napisałeś i konkretnie. Zgadzam się z Tobą w całości i bardzo podoba mi się ostatnie zdanie: "zjawiska wykluczenia społecznego nikt nie rozwiąże poprzez ciepłe zupki i zasiłki. Ci ludzie potrzebują pracy i powrotu do społeczeństwa".
Czasami ludzie Ci muszą też zmienić myślenie i uwierzyć w samego siebie, w to że potrafią, że zasługują na miłość, przyjaźń, na pracę, że są tego wszystkiego warci. Jeśli będziemy ich szanować i pomagać im na swój sposób to za mało - oni potrzebują dobrego psychologia, który pomoże im zmienić myśli o samym sobie. Może mamy taki talent i będziemy w stanie pomóc?
To tak jak niezbędna rehabilitacja zdrowotna ciała z tą różnicą tylko, że tu chodzi o duszę (nie mam tu na myśli spraw religii). O tym się najczęściej zapomina. Praca nad ludźmi umysłem wymaga sporo poświęcenia i czasu - rozmowa, pomoc w zmianie pewnych schematów myślowych - to bardzo trudne zadanie często trwające przez wiele tygodni a nawet mieszący. Samo dostarczenie zupki, czy zasiłek to tylko dawanie "ryby". Zjedzą i co dalej?
Ci ludzie potrzebują porządnej wędki - praca zarobkowa, ale równolegle praca nad zmianą samego siebie i swojego myślenia. To temat dość złożony i nie dla każdego.
Mahatma Gandhi powiedział: „Bądź zmianą, którą pragniesz ujrzeć w świecie”.

Aby świat był dla tych ludzi lepszy - oni muszą zacząć od samych siebie - od zmiany stereotypów myślowych. My możemy chcieć im pomóc, ale poprawa sytuacji nie zależy tylko od naszych chęci. To być może temat nie dla wszystkich oczywisty i nie taki prosty - temat bardzo złożony z wielu przyczyn dotyczących biedy. Te przyczyny trzeba z czasem usunąć - samo działanie na skutek - dawanie "ryby" - na niewiele się zda.

Tak faktycznie w całym życiu czy jest się bogatym czy biednym, statystycznie mamy tylko kilku prawdziwych i oddanych przyjaciół , którzy są z nami przez wszystkie lata. Można policzyć ich na palcach jednej ręki - przyjaciół, którzy pozostaną z nami na dobre i na złe. Jednak oni będą z nami również pod jednym warunkiem - że nie staniemy się z czasem dla nich "toksyczni" - podobni do "wampirów energetycznych". To sformułowanie pochodzi ze współczesnej psychologii jako określenie na pewien rodzaj paranoi u ludzi pozornie zdrowych. Wtedy - podobnie jak w opowiadaniu - możemy nie mieć już ani jednego prawdziwego przyjaciela. Nie liczę tu pseudo przyjaciół, którzy są z nami dla swoich interesów a później znikają - to tzw. "sezonowe przyjaźnie".
Wampirem emocjonalnym może być tak biedny jak i bogaty - napisałam na ten temat kilka miesięcy temu wpis na blogu pewnego portalu społecznościowego, gdzie roiło się od podobnych osób. Wczoraj na prośbę wielu osób, ponownie opublikowałam ten wpis - tym razem na moim prywatnym blogu. Wpis o "wampirach emocjonalnych" zwanych również "wampirami energii" nie jest dla każdego. - a już nie dla tego typu osób.

Gosiu - znów poruszyłaś ciekawy temat tego tygodnia, pozdrawiam serdecznie :)
Renata Zarzycka - Czwartek, 11 Sierpień 2011 18:43
Gosiu, zapewne masz racje co do uczuć, ja od razu zastrzegłem że się mogę się mylić.
Dobro innych, to taki system i porządek społeczny w którym zły los lub przypadek nie zniszczy człowieka. Przy tym obstaję i pozdrawiam serdecznie.
Andrzej Ludkiewicz - Środa, 10 Sierpień 2011 16:42
Ośmielam się nie zgodzić z pierwszą częścią Twojej wypowiedzi ;)
Dla mnie dobro innych jest ważniejsze od dobra mojego . A więc nie wybieram na przyjaciół ludzi , którzy mi się w jakiś sposób podporządkują ...a wręcz przeciwnie .
Przyciągam do siebie ludzi z problemami, często zbuntowanych i złych na cały świat . I po prostu z nimi jestem , jeśli tego chcą..wspólnie rozwiązujemy problemy i przeciwności losu :) staram się być dla nich wsparciem w trudnych chwilach ...
Często daję z siebie wszystko , nie oczekując niczego ..a może tylko zwykłego uśmiechu :):):)
Miłość - jak to się mówi , jest ślepa :) a wiec kochając nie kochasz za wygląd na wygląd a za to jaki ten ktoś jest :) Piękno ciała jest ulotne , piękne serce wieczne :) Więc mamy na te sprawy całkiem inne spojrzenie :)

Co do upadku człowieka zgadzam się w zupełności z Tobą .
Dzisiaj oni a jutro ... tak, być może ja lub Ty , wystarczy nieszczęśliwy wypadek , zły los. Dlatego nie można nigdy osądzać źle człowieka a szacunek należy się każdemu.
Gosia - Poniedziałek, 08 Sierpień 2011 20:24
Ten wpis, wbrew pozorom nie jest o przyjaźni i miłości. To bardzo trudny i kontrowersyjny temat, bo tak naprawdę, wydaje mi się,że te uczucia wypływają z czystego egoizmu. Przyjaźnimy się przecież z osobami z którymi jest nam dobrze, którzy są mili dla nas, a miłością darzymy osoby atrakcyjne z którymi wiążemy pewne plany i oczekiwania. I nie ma w tym nic złego, bo taka jest nasza natura.
Zdaje sobie sprawę, że bardzo upraszczam i spłycam temat bo jest jeszcze miłość romantyczna (najczęściej tragiczna) i potężna siła miłości matczynej i ojcowskiej.
Załóżmy zatem, że na miłości się nie znam a w przyjaźni jestem nieszczery.

Przechodzę do sedna.

Ten wpis jest o wykluczeniu ze społeczeństwa z przyczyn ekonomicznych.

Wyścig szczurów, rujnowanie autorytetów moralnych, szpanerstwo, pogarda dla biedy, brak szacunku dla człowieka który stał się pozycją w bilansie ekonomicznym, to syndrom czasów w których żyjemy. Dlatego ze wstrętem ocieramy się o śmierdzących biedaków którzy bladym świtem penetrują śmietniki. Oni nie wytrzymali w tej gonitwie, chciwi niegodziwcy często mieniący się biznesmenami nie podadzą im reki.
A my, my jeszcze jesteśmy na powierzchni. Jak długo? Który z kryzysów, które są naturalne dla systemu, nas dopadnie. Oby żaden i nigdy!

W moim zakładzie pracował ułomny pijaczek, wykonywał nieciekawe prace ale co miesiąc dostawał wypłatę, mieszkał w bloku, trwało to latami.
W magazynie pracował niezbyt rozgarnięty facet, ale porządku pilnował, rozliczał się rzetelnie z materiału. Kiedy spotkałem go przy śmietniku, płakał ze wstydu.

Wielu takich ludzi żyło wśród nas. Na pewno czuliśmy się lepsi od nich, ale nie czuliśmy do nich pogardy. Co najważniejsze nie potrzebowali niczyjej łaski, byli potrzebni i potrafili się utrzymać nie stwarzając nikomu problemów.

Piszę te słowa w przeświadczeniu, że zjawiska wykluczenia społecznego nikt nie rozwiąże poprzez ciepłe zupki i zasiłki. Ci ludzie potrzebują pracy i powrotu do społeczeństwa.
Andrzej Ludkiewicz - Poniedziałek, 08 Sierpień 2011 19:14
Odsłon: 3773
GosiaM
Bardzo chciałabym tu stworzyć coś w rodzaju netowego (domowego) ogniska). Gdzie będziemy mogli wszyscy po ciężkim dniu pracy odpocząć, podzielić się swoimi troskami, radościami, przeżyciami.Gdzie będziemy mogli wspólnie pośmiać się i popłakać, dodawać otuchy innym jak i usłyszeć mile słowo. Zbyt często przechodzimy obojętnie ...
<< Maj 2018 >>
PnWtŚrCzPtSoNd
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   
zobacz wszystkie wpisy »